Nie bądź egoistą... podziel się 😉Email this to someone
email
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
0Share on LinkedIn
Linkedin

Bezpieczeństwo strony internetowejDrogi Kliencie, zamówiłeś stronę internetową? Masz stronę internetową? Czy ta strona jest bezpieczna od ataków wirusów i hakerów? OTÓŻ NIE JEST! Nie jest i nigdy nie będzie.

 

No ale… jakże to tak? Przecież stronę zrobili fachowcy, czyż nie? Wzięli za to ciężkie pieniądze i teraz co? Obiecanki cacanki? Cóż… Firma R5 nigdy nie składa pochopnych deklaracji. My nigdy nie obiecujemy, że strona będzie całkowicie bezpieczna, bez względu na okoliczności. My zawsze uprzedzamy: o własną stronę należy dbać. Co to znaczy?

Instrukcja obsługi strony WWW zaczyna się zazwyczaj od punktu dotyczącego bezpieczeństwa (http://pomoc.mojafirma.pro/content/7/5/pl/1-bezpiecze%C5%84stwo.html). I co tam możemy wyczytać? Że stronę należy aktualizować, że należy wykonywać kopie zapasowe… I cóż Ty na to, Drogi Kliencie? Robisz tak? Aha, miałeś robić, ale zapomniałeś… Czasu nie było… Zrobisz w przyszły piątek?… Zrobisz albo i nie zrobisz. A tymczasem „Chodzi haker koło drogi, nie ma ręki ani nogi, ale za to ma trojana, co Cię rzuci na kolana”. To jest taki wierszyk z dedykacją dla wszystkich, którzy zaniedbują bezpieczeństwo własnej strony.

 

Proszę Państwa, bądźmy poważni! Jeżeli ktoś nam obiecuje, że wykona stronę internetową bezpieczną na 100%, to jest to tylko i wyłącznie tani bajer. Nie ma stron bezpiecznych, jeżeli o ich bezpieczeństwo nie dba sam użytkownik. To absolutnie nie działa tak, że mam stronę bezpieczną, nie muszę się o nic martwić. Martwić trzeba się cały czas. Ale martwić czynnie, czyli:

 

  • wykonywać aktualizacje – bo one właśnie czuwają nad bezpieczeństwem strony,
  • tworzyć systematycznie kopie zapasowe – bo strzeżonego Pan Bóg strzeże,
  • zadbać o dobre hasło – nie „admin”, czy „Jadzia”, ale np. „Fk792Hz3”.

 

Co nam grozi, jeżeli zaniedbamy powyższe zalecenia? Wszystko zależy od tego, kto zechce dobrać nam się do skóry. Internet roi się od wszelkiej maści cyberprzestępców, cybercwaniaków, a także cyberoszołomów, walczących ze wszystkim, co na drzewo nie ucieknie, w imię chorych idei. Dlatego też niebezpieczeństwa są różne: ktoś może wykraść nasze dane, np. hasło do konta bankowego; ktoś może przejąć kontrolę nad stroną, by za jej pośrednictwem rozsyłać wirusy; a także ktoś lub coś może po prostu zniszczyć całą stronę ot tak. To tylko główne przykłady, bo tego typu zagrożeń jest dużo więcej. A gdy już coś takiego się wydarzy, to co wówczas? Obwiniamy firmę, która wykonała stronę? I tu leży pies pogrzebany. Jest takie mądre porzekadło: „Szukając winnych, zacznij od siebie”.

 

Podkreślamy jeszcze raz: firma R5 nigdy nie obiecuje, że strona będzie bezpieczna bez intensywnej opieki. Jeżeli ktokolwiek coś takiego Ci obiecywał, Drogi Kliencie, to niestety dałeś się nabrać na pusty chwyt… tu już nawet nie pasuje określenie „marketingowy” – po prostu na zwykłe kłamstwo. Oczywiście można potem próbować dochodzić swoich praw i walczyć z taką firmą na drodze sądowej, ale… o czym my tu mówimy: jak się mścić, czy jak zapobiegać? Skupmy się może na tym drugim.

 

Nadzór nad stroną internetową musi być czujny, systematyczny i ciągły. To tylko z pozoru tak ładnie wygląda, że włączamy sobie komputer, wchodzimy do internetu i wyświetlają nam się różne kolorowe strony. Internet to środowisko, w którym tętni życie! A przyjrzyjmy się jakiemukolwiek innemu środowisku: wszędzie trwa wojna – silniejsze jednostki pożerają słabsze. Niestety w internecie jest dokładnie tak samo. Tak, to być może brzmi nieco strasznie, ale czyż nie musimy instalować w drzwiach zamków przeciwwłamaniowych? Czy nie musimy w samochodach montować autoalarmów? Czy jednak zamek w drzwiach bądź autoalarm przydadzą nam się na coś, jeśli zapomnimy zamknąć dom lub samochód? Tak samo więc (a nawet o wiele bardziej) musimy być czujni w stosunku do naszej strony internetowej. Naturalnie nigdy nie będziemy mieć stuprocentowego komfortu bezpieczeństwa, podobnie jak w przypadku drzwi w mieszkaniu czy alarmu w samochodzie. Każde zabezpieczenie wymyślone przez człowieka jest do sforsowania dla człowieka. Nie znaczy to jednak, że mamy ułatwiać złodziejom czy innym przestępcom robotę, zaniedbując ochronę, tak swojego mienia, jak też stron WWW. Każde zaniedbanie bowiem zwiększa ryzyko zagrożenia.

 

Grzech zaniedbania to grzech ciężki (należy do Siedmiu Grzechów Głównych). Nie ma sensu zasłaniać się brakiem czasu, bo przecież już starożytni filozofowie mawiali: „Czego nie umiesz lub nie masz czasu zrobić samodzielnie – zleć fachowcowi, a będzie uzdrowiona dusza twoja”. Chcesz mieć spokój duszy? Chcesz, prawda? To zobacz, mamy tu dla Ciebie coś specjalnego, coś, co pozwoli Ci spać spokojnie i ukoi Twoje sumienie:

 

https://www.r5studio.pl/administracja.pdf

 

Teraz nie musisz już żyć w strachu i niepewności, bo Twoje dane będą miały zapewnioną należytą ochronę. Nie musisz zadręczać się wyrzutami sumienia, bo właśnie Twój grzech zaniedbania został zmazany. I przede wszystkim: nie musisz tracić na to mnóstwa czasu i energii, bo zlecasz całą czarną robotę fachowcom, którzy zrobią to dobrze, zrobią to szybko i wezmą za to pełną odpowiedzialność.

 

Tylko wciąż w tym wszystkim trzeba pamiętać o jednym: nie ma zabezpieczeń stuprocentowo skutecznych. Za przykład niech posłuży Twitter, z którego ostatnio wyciekło 128 milionów haseł użytkowników. Ale naprawdę jest pewna różnica pomiędzy 1% a 99% ryzyka. A gdy lekceważymy zagrożenie, to wówczas niebezpiecznie zbliżamy się do tych 99%.